sobota, 3 czerwca 2017

Mija miesiąc, kolejny- już piąty. Proszę, tylko nie miej mi za złe, że cię tak często nie odwiedzam. Nie mam siły. Mam odwagę, ale siły mi brak. Nogi mi się uginają, tracę zmysły. Nie potrafię. Dziś to zrobiłam i przez to piszę. Mam nadzieję, że to słyszysz. 
Zawsze, gdy potrzebuję pomocy to rozmawiam z Tobą. Mam nadzieję, że jesteś w dobrym miejscu, bo się martwię. Chcę zobaczyć, ale jestem jeszcze za młoda na bilet tam, do Ciebie… Do tego pięknego miejsca, bez tych problemów tu. Wiem, że już chodzisz, że wyleczyli Cię tam, bo tu nie chciałeś sobie pomóc, choć prosiłam Cię.
Jesteś silny, kocham Cię za to. Nigdy się nie poddam dzięki tobie. Przez tyle lat robiłeś dosłownie wszystko. Twoja żona nic nie musiała sama robić, jednak teraz jest wszystko na jej głowie, i nikt nie chce jej pomóc. Na święta nie była sama, bo miała NAS- rodzinę, ta rodzina, która powstała z twojej krwi. Mam Twój charakter, ten charakter nie zawsze dobry. Zawsze sobie poradzę.  Nauczyłeś mnie wszystkiego. Nic nie musiałeś robić, ja patrzyłam się na Ciebie jak w obrazek.
Wiesz co mnie najbardziej boli? Tracę kontakt z bliskimi. Przecież tak nie miało być. Inaczej sobie wyobrażałam sobie nasze relacje. Rodzeństwo? Ono się tak nie zachowuje. Jestem sama i dalej będę.  Ale nie tak jak Ty. Ty nas miałeś wokół, ale rzadko swoje dzieci, lecz wiem, że gdyby była taka potrzeba, każdy z nas oddałby życie za Ciebie. Tak jak ty poświęciłeś zdrowie dla nas. Obiecałam Ci, że zobaczysz moje dzieci, tak będzie, na pewno. Chcę tego, tak jak Ty. W sumie sam doskonale wiesz jak to jest, gdy Ty coś robisz dla innych, ale i tak jesteś najgorszy. 
Chcę byś był dumny ze mnie. Zobacz ile osiągnęłam już w tak krótkim czasie. Tylko proszę daj mi tą siłę, bo czasem nie wyrabiam. Wszystko co robię, robię to dla was. Dla mojej rodziny. Tylko brakuje mi ich wsparcia, bo Twoje mam. Zawsze o mnie dbałeś. Jak byłam mała codziennie chodziłam do Ciebie po dwa złote na chipsy i gumy, te z tatuażami. Teraźniejsze dzieci nie wiedzą o co chodzi…
Jesteś dla mnie wojownikiem. Moim autorytetem. Każdy się Ciebie bał, broniłeś swoich. Nie pozwalałeś sobie na łamanie zasad.  Zasady, w których ja żyję. Dlatego mam ten szacunek. Nigdy nie splamię naszego nazwiska. Pamiętasz chyba, jak Ci mówiłam, że będę miała Twoje nazwisko. Gdy tak będzie, wtedy osiągnę największe sukcesy. Chcę abyś był ze mnie dumny, chociaż Ty. Bo ja jestem dumna z tego co zrobiłeś dla nas. 
Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Każdy po kolei: Mama, Tata, Agata, Nadia, Babcia Halina i Irena, Moja chrzestna i chrzestny, Wujek Jarek, Bartek, Kamil, Ciocia Asia, Anita, Justyna, Oliwka, Moi bracia: Mati, Dominik, Patryk. Nie wyobrażasz sobie, jak ja ich kocham… W sumie Twojej miłości do nas nikt nie przebije. 
Ciężko mi bez Ciebie. Wchodzę do naszego domu rodzinnego, przemierzam przez przedpokój, dochodzę do pokoju, spoglądam w prawo. Widzę tam Ciebie mówiącego „czym przyjechałaś?”. Ale to tylko moja głowa, nie potrafię tam chodzić. Chcę żebyś wrócił do mnie i mnie wspierał. 
Prosiłam Cię, abyś dał sobie pomóc. Ale Ty nie chciałeś. Chciałeś już umrzeć. Byłam przy Tobie do ostatniej chwili. Nie mogłam się  z tym pogodzić. Dla mnie żyjesz, nie jesteś na cmentarzu. Jesteś w lepszym miejscu, bez cierpienia, które trwało 7 lat.  Dziękuję Ci za to, że jestem.


Kocham Cię, dziadku

0 komentarze:

Prześlij komentarz